Pieszy, konnemu nie jest kompanem...
i wzmacniacz , wzmacniaczowi...też.
To jak dobierać wzmacniacze mocy , aby nagłosnienie działało zadowalająco, wie tylko mała cząstka ludzi z branży, reszta
myśli że wie.....
A tak, prawdę mówiąc, nie wie nic.....
poza obiegowymi rewelacjami opowiadanymi przez kolegów, a potwierdzanych przez cwanych handlarzy
wykorzystujących waszą naiwność, oraz nazwy powszechnie uznanych za dobre marek, takich jak CROWN, YAMAHA,
i innych.
Jak każdy producent, wymienione marki, i inne, produkują wyroby bardzo odległych od siebie klas, tak jak koncern Fiat,
oferując zarówno limuzyny za niewyobrażalne dla przeciętnego człowieka ceny, do "cieniasa"
Zademonstruje to na postawie oferty firmy Crown, bo za limuzyny można uznać serię wzmacniaczy oznaczonych
symbolami STUDIO REFERENCE I, i II, gdzie wzmacniacz o mocy ok 2400 W waży 27,6 kg, a mniejszy o mocy 1145
W - 25,5 kg, porównywalny wzmacniacz firmy CREST - CA 12, o mocy 2800 W, waży 30,4 kg.
Są to wzmacniacze wykonane w technologi analogowej, bo tylko takie można ze sobą, w ten bardzo uproszczony sposób,
porównywać.
Ten sam producent (Crown) oferuje też wyrób o symbolu K2 o mocy 2500 W, i wadze TYLKO!!!!! 17,3 kg....
zapewne sprzedawcy nagadają wam, że w tym wzmacniaczu użyto super lekkie, super nowoczesne materiały....tylko
dlaczego jest on ok. 4 razy tańszy od tego niby mniej nowoczesnego STUDIO REFERENCE?????I od kiedy lepsza
technologia jest tańsza...???
Ponieważ przeciętnego właściciela nagłośnienia nie stać na "limuzynę", o której krążą legendy, bazując na niej, cwani
handlarze wciskają wam "cieniasy" tej samej marki, a wy chwytacie sie tego kłamstwa, jak tonący brzytwy...Te 10,3 kg
zaoszczędzono w tym tańszym wzmacniaczu, na najbardziej ważnych dla wzmacniacza elementach, mocy ( i wadze)
transformatora, prawie 10 krotnie mniejszej pojemnosci kondensatorów w zasilaczu, oraz wielkości radiatora. Ogólnie
można przyjąć, że wzmacniacz wykonany technologią analogową ( bez przetwarzania impulsowego)musi odpowiednio
ważyć do swojej mocy.Jest to dośc mocno uproszczone porównywanie, ale dziś w tym zakresie nie ma dużych
rozbieżności technologicznych miedzy producentami, zatem mimo dużego uproszczenia, waga w stosunku do mocy może
nam bardzo dużo powiedzieć z czym mamy do czynienia.Aby to zrozumieć , należy przypomnieć nieco teorii
elaktrotechniki, a dokładnie zasadę działania prostownika tzw: dwupołowkowego. Jak wiecie uzwojenie wtórne
transformatora posiada odczep ze środka tego uzwojenia, a pozostałe dwa końce podłączone są do mostka
prostowniczego. Jest to najczęściej stosowany układ, gdyż tanimi środkami pozwala uzyskać dwa, ujemne, i dodatnie
napięcia zasilania, i jest to prostownik tzw. dwupołówkowy, ładujący kondensatory z częstotliwością 100 Hz ( podwójna
częstotliwość sieci zasilającej 230V)
Rys 1. pokazuje jak wyglądają napięcia na wyjściu z prostownika bez kondensatorów, a
Rys 2. pokazuje jak wygląda napięcie na kandensatorach o małej pojemności ( 470mikrofaradów) i dużym obciążeniu.
Rys 3. pokazuje wykres napięcia na kondensatorach o dużej pojemności ( 47000 mikrof.) i takim samym jak wcześniej
obciążeniu.
Jako napięcie stałe , należy uznać napiecie poniżej progu pulsowania, a tylko takie może być użyte do liniowego, nie
zniekształconego przetworzenia przez stopień mocy wzmacniacza, na sygnał zasilający głośniki.
Należy pamiętać, że wraz ze wzrostem obciążenia zasilacza wzrasta napięcie pulsacji, czyli obniża skuteczne napięcie
zasilające stopnie mocy.
Jak widać ten sam transformator, w zależności od pojemności kondensatorów moze dostarczyć bardzo różne użyteczne
dla stopnia mocy napięcia zasilania.
WNIOSEK JEST ZATEM OCZYWISTY!!!!!JAK NAJWIĘKSZA POJEMNOŚĆ kondensatorów w zasilaczu.
Dobre wzmacniacze, jak je wcześniej określiłem "limuzyny" posiadają w zasilaczu 140000 mikrofaradów (C12 , C18 firmy
CREST), a "cieniasy" z napisem CROWN, YAMAHA, BEHRINGER lub innym, nie posiadają w zasilaczu NAWET
20%!!!! tej pojemności.
Zauważcie też, że przy dobrych wyrobach, jest podane dużo parametrów technicznych, pozwalających określić jakość
wyrobu, a przy słabiutkich....dużo słów, jaki to dobry wzmacniacz.
Przeanalizujmy teraz w jaki sposób stopnie mocy pobierają energie z zasilacza.
Jeśli wzmacniacz pracuje w układzie stereo, lub równoległym monofonicznym sygnały obu kanałów są prawie zawsze
zgodne w fazie, możemy , z dużym uproszczeniem przyjąć, iż przez oba stopnie mocy do bieguna zasilacza dołączane są
równolegle oba obciążenia.
Przedstawia to Rys 4.
Jeśli obciążymy oba kanały impedancją np 2 Omy, to wypadkowa impedancja przy maksymalnym wysterowaniu
wzmacniacza będzie wynosić ok 1 Om!!!!W tym reżimie pracy jeden biegun odbiornika dołączony jest do "zerowego"
punktu zasilacza, a drugi , poprzez tranzystory stanowiące wzmacniacz prądu, do biegunów dodatniego, lub ujemnego
zasilacza.
Na dodatek, energia jest pobierana naprzemiennie z obu uzwojeń, czyli można z dużym uproszczeniem przyjąć, iż w
danym momencie całe obciążenie pobierane jest z jednego uzwojenia, i jeśli transformator nie jest odpowieniej jakości,
pobierany prąd może zpowodować nasycenie się rdzenia, co skutkuje niższym napięciem skutecznym na tym uzwojeniu.
I tutaj właśnie da o sobie znać słaby (lżejszy) transformator, który nie dostarczy tej wymaganej od niego energii, gdyż poza
tą niezbędną, dla obciążenia(czyli kolumn), należy też doładować kondensatory w zasilaczu....
Załóżmy że dysponujemy zasilaczem dającym napięcia na biegu jałowym +/- 98V, w układzie klasycznym
stereofonicznym, można z tych napięc uzyskać 2 x 1400W przy 2 omach na kanale, razem 2800W( zakładamy DOBRY
zasilacz)gdyż napięcie skuteczne pod pełnym obciążeniem zmniejszy się o ok 15%.
Z tego samego układu zasilacza można uzyskać 3200 W/ 4 om , ale w układzie tzw. mostkowym.
Schemat takiego układu przedstawia
Rys 5.
W tym reżimie pracy bieguny odbiornika podłączone sa do wyść wzmacniaczy prądu, gdzie stopień B ma odwróconą
fazę sygnału. Powoduje to "przełączanie" biegunów odbiornika , między plusowym, a minusowym, biegunami zasilacza.
Dzięki takiemu rozwiązaniu obciążenie jest podłączane do całego wtórnego uzwojenia transformatora, a jego wypadkowa
wartość jest 4 razy większa!!!!( 4 Ohm), co skutkuje mniejszymi spadkami napięcia skutecznego zasilacza.
Z tąd te 400 W "zysku", i oczywiście dużo lepsza dynamika urządzenia, gdyż jednym z ograniczeń zasilacza jest
maksymalny prąd, który może być pobrany z kondensatorów elektrolitycznych, a w tym przypadku jest on ok. 2 - 4 razy
mniejszy!!!!
Można tą zasadę zastosować też do wysterowania posiadanego wzmacniacza i kolumn, bez konieczności łączenia
głośników szeregowo. Wzmacniacz ustawiamy do pracy w mostku, a kolumny podłączamy do tych samych wyjść, co
przy pracy stereo. Należy pamiętać, że jeden kanał dostarcza sygnał odwrócony fazowo, zatem trzeba zamienić bieguny w
głośniku zasilanym z tego kanału.
Maksymalna częstotliwość doładowywania kondensatorów wynosi 100 Hz, zatem, pojemność i jakość kondensatorów
ma kapitalne znaczenie, gdyż to z nich jest czerpana energia kilka do kilkudziesięciu razy między okresami doładowania ich
wyprostowanym napięciem z transformatora.
W tanich wzmacniaczach stosowane są kondensatory z wyprowadzeniami do druku, które mają "wydajność prądową"na
poziomie ok 10 Amperów, natomiast w dobrych, albo bateria takich, połączonych równolegle, co zwielakratnia
proporcjonalnie do ilości, ich wydajność prądową, i nagromadzony ładunek, lub kondensatory o dużych pojemnościach, z
wyprowadzeniem typu zacisk, a te są dużo droższe, i 30 - 40 Amperów maksymalnego prądu.
Jak zatem dobierać wzmacniacze, mając na uwadze bardzo ograniczone środki finansowe?
Po pierwsze, stosować tzw. układ aktywny, a unikać układów pasywnych, bo one wymagają bardzo dobrych
wzmacniaczy, o czym jest: http://www.silversound.info/bibi.html#odfirmy.html
Po drugie, nie stosować obciążeń mniejszych niż 4 omy na kanale wzmacniacza, mimo buńczucznych napisów, że
wzmacniacz można obciążyć impedancją 2 Om.
Po trzecie, przy zakupie porównujcie wzmacniacze między sobą, i dawajcie raczej wiarę słuchowi, niż oczom.
Załóżmy ze mamy mastepujący komplet kolumn: 2 sztuki subbasowych z głośnikiem o impedancji 8 Om i mocy 400 W,
oraz dwie kolumny szerokopasmowe o impedancji 8 Om, i mocy 300 W.
Wykożystując wiedzę opisana poprzednio, należy podłączyć kolumny w sytemie aktywnym.
Ja zakupiłbym dwie sztuki wzmacniaczy 2 x 200W/4 Omy, i dwie sztuki wzmacniaczy 2 x 150W/4 Omy, oraz krosower
elektroniczny, aby zasilić kolumny w układzie aktywnym. Wzmacniacze przełączyłbym w układ pracy "BRIDGE" (mostek),
i każdą kolumne zasiliłbym swoim wzmacniaczem.
Dzięki temu , nawet te słabsze wzmacniacze odpowiednio obciążone, dadzą z siebie nieco więcej.
Gwarantuje wam, iż takie rozwiązanie, nieco droższe niż pojedyńczy wzmacniacz o mocy np: 2 x 800 W/4Om,
tańsze niż np PLX... znanej firmy w układzie pasywnym, zagra według mojego pomysłu, prawie tak samo jak ze
wzmacniaczem typu "limuzyna".Możecie to w końcu przetestować w każdym dobrym salonie muzycznym, gdzie będą w
dyspozycji różne kolumny i
wzmacniacze, i przekonać się, że niewiele jest prawdy w obiegowych opiniach.Zamiast wyżucać pieniądze na tzw: "niskobudżetowe" wynalazki, można na naszym rynku kupić całkiem przyzwoite urządzenia, za rozsądne pieniądze, a posiadając odpowiednia wiedzę, dobrze dobrać sprzęt nagłośnieniowy do Waszych potrzeb. Uwierzcie, że teksty jak wyżej, nie są pisane Wam "na złość", choć mogą kogoś rozzłościć, bo obnażają nieprawdę przez nich głoszoną...w szczególności sprzedawców cieniutkich wzmacniaczy z markowymi napisami.Jasiński k